W zdrowej nodze krew wraca do serca pod górę, a pilnują tego zastawki żylne — małe
płatki, które po każdym skurczu łydki zamykają się i nie pozwalają krwi cofnąć.
Kiedy jedna zastawka przestaje się domykać, część krwi spływa z powrotem. Ciśnienie w
odcinku poniżej rośnie.
Rozciągnięta ściana żyły poszerza naczynie, płatki zastawki rozsuwają się jeszcze
bardziej i pętla się zamyka. Pod wysokim ciśnieniem osocze przeciska się przez ściany
naczyń włosowatych do tkanki — i stąd bierze się obrzęk, po którym wieczorem zostaje
rowek po skarpetce. Nadmiar płynu drażni zakończenia nerwowe: pojawia się pieczenie,
świąd i nocne skurcze łydek.
Dlatego środek, który tylko schładza, przynosi ulgę na godzinę. Żeby noga przestała
puchnąć, trzeba działać na trzy rzeczy naraz: odpływ krwi,
szczelność naczyń włosowatych i napięcie ściany żyły.